Skip to content

Czy User Experience można zaprojektować?

Hasło user experience (UX) od jakiegoś już czasu jest silnie obecne w branży interaktywnej i ogólnie w wytwarzaniu oprogramowania. Mówimy o projektowaniu UX, powstały stanowiska User Experience Designer czy User Experience Director. 

Cieszy rosnąca świadomość wagi user experience w kontekście sukcesu produktu, jakim jest serwis internetowy czy w ogóle oprogramowanie użytkowe, ale niesłusznie jest to często sprowadzane do badania użyteczności i projektowania interfejsu użytkownika (UI).

Wikipedia:

User experience (UX) is the way a person feels about using a product, system or service. […] ISO 9241-210 defines user experience as „a person’s perceptions and responses that result from the use or anticipated use of a product, system or service”. So, user experience is subjective and focuses on the use.

User experience to wszystko to, czego osoba doświadcza podczas korzystania z produktu, systemu lub usługi. Całość odczuć, wrażeń, które są wynikiem wpływu kilku czynników: samego użytkownika, właściwości produktu oraz kontekstu, w jakim produkt jest używany.

Odczuć i wrażeń zaprojektować się nie da. Zaprojektować można produkt z myślą o użytkowniku i czynnikach wpływających na jego odczucia.

Sama lista właściwości produktu, jakim jest oprogramowanie, które wpływają na odczucia użytkownika jest bardzo długa. Nie chodzi tylko i wyłącznie o użyteczność i ergonomię interfejsu, ale też o stabilność działania, poczucie bezpieczeństwa, wydajność, szybkość odpowiedzi na interakcję ze strony użytkownika, dostępność (accessibility), dostępność (availability) i wiele innych kwestii.

Mnogość czynników oraz szeroki zakres wiedzy i niezbędnych umiejętności powodują, że zapewnianie dobrego user experience to działalność złożona i wymaga współpracy specjalistów z wielu dziedzin: projektantów, programistów, administratorów, grafików, analityków, konsultantów biura obsługi klienta, marketerów itd.

Tak więc zapewnianie dobrego user experience, to rzeczywiście coś dużo więcej niż projektowanie interfejsu i testowanie użyteczności. Czy to jednak oznacza, że potrzebujemy stanowisk typu UX Specialist, UX Designer, UX Director?

Jesteśmy chyba jedyną branżą, w której mamy stanowiska dedykowane UX. Inne branże, w których nie chodzi o nic innego, jak o user experience, nie potrzebują dedykowanych temu stanowisk. W branży filmowej mamy reżyserów, scenarzystów, aktorów, kompozytorów, scenografów, inżynierów dźwięku, kamerzystów, specjalistów wielu innych dziedzin. Każdy z nich robi swoje i współpracuje z resztą zespołu ze świadomością, że ostatecznie liczy się „user experience” widza. Bez pomocy User Experience Directora.

Dlaczego nam już nie wystarcza specjalista ds. użyteczności (Usability Specialist) czy projektant interfejsu (UI Designer)?

Categories: UX.

Comment Feed

2 komentarze

  1. Marcin Treder11 stycznia 2012 @ 14:07

    Bogdan – rozumiem, że krytykujesz głównie etykietę "UX designer", która rzeczywiście pojawia się tylko w branży interaktywnej. Działania projektantów (wszystko jedno jak nazywanych), którzy skupiają się jedynie na projekcie, a nie na wytwarzaniu produktu, są powszechne od architektury przez modę po projektowanie przemysłowe.Podejrzewam, że branża interaktywna jest jedyną w której to podejście jest podważane. Wyobrażasz sobie budynki w których architekt jednocześnie próbuje budynek wybudować? Amatorsko pewnie gdzieniegdzie jest to możliwe, a w wielu przypadkach pewnie może mieć niezłe rezultaty. Nie sądze jednak, żebyś chciał jechać mostem budowanym wg. takiej metodologi. Podobnie jak nie chciałbyś zapewne, żeby Twój Macbook nie został zaprojektowany, a jedynie wytworzony przez inżynierów i chińskie rączki.Podobnych ‚dziwactw’, jak próby odrzucenia projektowania przez osoby w tym celu wyszkolone, które nie wytwarzają produktu jako takiego, jest w naszej branży wiele. Np. rzadko w której dziedzinie inżynier prowadzi równocześnie prace wytwórczo-robotnicze. Najwyraźniej (nie wiem czy to zaskakujące) – ta branża ma swoją specyfikę.Sama etykietka, która Cię razi, to ukłon w stronę Dona Normana, który stworzył termin User Experience dla podkreślenia wagi projektowania z dbałością o końcowego odbiorcę, w przeciwieństwie do produktów tworzonych przez inżynierów dla inżynierów.Czy User Experience można projektować? Oczywiście, że tak. Podobnie jak można formułować perswazyjny przekaz. W obu przypadkach używasz pewnych technik i wiedzy w celu wytworzenia pożądanego wrażenia u odbiorcy. I tak! Podobnie działa reklama, podobnie działa marketing, podobnie działa psychoterapia i zapewne wiele innych dziedzin, w których końcowym rezultatem ma być zbiór pewnych zachowań człowieka.Oczywiście, że multidyscyplinarna współpraca jest niezbędna dla wytworzenia świetnego produktu. Z sumy niewiedzy nie powstanie jednak wiedza z zakresu ergonomii, psychologii poznawczej, HCI… – a jeśli odejmiesz te składniki – ryzykujesz.Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłem zagadnienie. Mówić pewnie można by o tym dużo, ale boję się, że poruszalibyśmy się na granicy trollowania i absurdu.

  2. Bogdan Baraszkiewicz11 stycznia 2012 @ 14:32

    Marcin,dziękuję za obszerny komentarz. „Zamierzone UX” wyszło zupełnie inne, niż chciałem pisząc ten post, co oznacza tylko, że muszę popracować nad „formułowaniem przekazu.” :)Po krótce:1. Nie podważam wagi projektowania. A nawet więcej: uważam, że wytwarzanie oprogramowania to prawie i wyłącznie projektowanie. Budowanie jest zautomatyzowane.2. Nie mam nic do samego terminu User Experience. Tylko niestety jest on często błędnie rozumiany.3. User Experience to dla mnie „efekt końcowy”, odczucia, wrażenia. Można i należy projektować z myślą o UX. Natomiast nadal uważam, że projektujemy produkt, interfejs, interakcję, procesy, wygląd, opakowanie, przekaz, funkcjonalność, strategię sprzedażową, infrastrukturę, mnóstwo innych rzeczy, ale nie odczucia.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.