Skip to content

Scrum w życiu codziennym

Wyobraź sobie, że kupiłeś na rynku pierwotnym nowe mieszkanie. Załatwiłeś wszystkie niezbędne formalności, mieszkanie odebrałeś i jesteś teraz na etapie wykańczania. Znalazłeś ekipę, która będzie wykonywała prace wykończeniowe.

Product Owner

Nie będziesz jednak mieszkał w mieszkaniu sam. Masz rodzinę — żonę i dwójkę dzieci — oraz psa. Mają oni swoje wymagania i oczekiwania, czasem sprzeczne z twoimi albo innych osób. Twoim zadaniem jest tak zarządzać zakresem, budżetem, terminami, aby wszyscy zostali zaspokojeni w maksymalnie możliwy sposób. Będziesz rozmawiał z żoną, dziećmi, pytał ich o zdanie; będziesz rozmawiał z ekipą, słuchał ich sugestii, bo są profesjonalistami i mają doświadczenie w tego typu projektach, ale ostatecznie to ty będziesz podejmował decyzje, bo ostatecznie to ty odpowiadasz przed swoją rodziną. Ty jesteś Właścicielem Produktu (Product Owner), pozostała część twojej rodziny to interesariusze.

Szacowanie i planowanie

Określasz wymagania, zbierasz je w listę — Bakclog Produktu. Ekipa na podstawie tej listy i rozmowy z Tobą szacuje koszt i czas wykonania wszystkich prac. Obie strony dobrze rozumieją, co to znaczy „szacuje”: nie jesteście w stanie w tym momencie określić dokładnych kosztów, bo nie wiecie dokładnie, ile materiałów będzie potrzeba oraz nie znacie aktualnych cen tych materiałów; nie jesteście też w stanie określić dokładnego terminu zakończenia wszystkich prac, bo nie wiecie, ile czasu na jakie materiały trzeba będzie poczekać; nie jesteście też w stanie przewidzieć, ile przeróbek w trakcie prac będzie, ale wiecie z doświadczenia, że na pewno jakieś będą. Na tym etapie planowania zresztą taka dokładna wiedza nie jest ci potrzebna. Chcesz wiedzieć szacunkowo, ile może cię to kosztować i kiedy orientacyjnie będziesz mógł się wprowadzić.

Określony budżet, ustalony termin

Tak się jednak składa, że budżet masz z góry określony i nie możesz wydać więcej niż na to z żoną przeznaczyliście. Również z jakiegoś powodu najpóźniejszy termin wprowadzki jest z góry ustalony. Dlatego listę swoich wymagań układasz w określonej kolejności, żeby w przypadku, kiedy nie będzie możliwe wykonanie wszystkich prac w określonym budżecie i czasie, miałbyś gotowe te pomieszczenia i te elementy wyposażenia, na których tobie i twojej rodzinie zależy najbardziej i żebyście mogli się już wprowadzić.

Monitorowanie postępów prac

Mógłbyś teraz wyposażyć ekipę w środki finansowe na zakup materiałów, projekt aranżacji wnętrza, umówić się z ekipą na konkretny termin i wyjechać z rodziną na dwu-miesięczne wakacje. Po powrocie prawdopodobnie zastałbyś mieszkanie w takim stanie, że żona zapytałaby, gdzie zamierzasz mieszkać przez najbliższe dwa, trzy miesiące, bo ona z dziećmi u swojej mamy.

Twoje zaś relacje z ekipą byłyby uzależnione od tego, jak była sformułowana umowa między wami. Być może nawet byłbyś w stanie udowodnić ekipie, że to oni nie dotrzymali umowy i nie zrobili tego, do czego się zobowiązali i wymóc na ekipie zwrot kosztów poniesionych na zakup materiałów i robocizny albo wynegocjować kolejne miesiące prac już tym razem na ich własny koszt. Mało prawdopodobne. Prędzej okazałoby się, że formalnie jest jednak wszystko zgodnie z wymaganiami (tymi spisanymi) i możesz im skoczyć i kiedy będzie reszta kasy.

Tak czy inaczej byłbyś głęboko w d., bo twoja rodzina już teraz nie miałaby gdzie mieszkać.

Ale jesteś rozsądnym człowiekiem, więc zamiast zostawiać ekipę samopas i wyjeżdżać na wakacje, siedzisz w pobliżu, pod telefonem. Jesteś na każde ich zawołanie, odpowiadasz na każde ich pytanie, a kiedy wymagane są konsultacje z twoją żoną, to ty do niej dzwonisz i ustalasz kolor ścian, a nie obarczasz tym robotników.

Okazuje się, że tych telefonów o doszczegółowienie albo ustalenie czegoś jest wiele i zdajesz sobie sprawę, że tego wszystkiego nie dało się przewidzieć przed rozpoczęciem prac.

Nie prosisz ekipy o raporty o postępie prac telefonicznie i nie pytasz ich przez telefon, czy coś wygląda dobrze. Zamiast tego często zaglądasz do wykańczanego mieszkania i wynik oraz postępy prac oceniasz na bieżąco empirycznie czyli chodząc, oglądając, dotykając i pukając. Przynajmniej raz w tygodniu zabierasz też tam całą swoją rodzinę, żeby oni też zobaczyli, jak zaczyna wyglądać wasze mieszkanie i mogli zgłosić uwagi jak najwcześniej, jak podczas Przeglądu Sprintu (Sprint Review).

Zespół Deweloperski

W trakcie prac nie ingerujesz w prace ekipy. Nie nadzorujesz ich pracy, nie obchodzi cię, o której zaczynają pracę i o której kończą, czy danego dnia są wszyscy w komplecie czy kogoś nie ma i dlaczego. Nie planujesz wykonywania poszczególnych zadań przez poszczególne osoby. Oceniasz natomiast wynik ich pracy jako zespołu, oczekujesz z ich strony profesjonalizmu, uczciwości, rzetelności, pytań z ich strony, kiedy czegoś nie wiedzą, wsparcia z ich strony wiedzą i doświadczeniem, kiedy to ty czegoś nie wiesz, dostępności, kiedy potrzebujesz się z nimi skontaktować, szczerości.

Przed znalezieniem ekipy i rozpoczęciem przygotowań do prac zleciłeś architektowi wnętrz wykonanie projektu aranżacji twojego mieszkania. Projekt przekazałeś później ekipie. Jesteś spokojniejszy, bo doświadczony architekt zadbał o to, żebyś nie popełnił głupich błędów w aranżacji. Ekipa jest zachwycona, bo nie musi o każdy szczegół pytać ciebie i ma też obraz całości.

W trakcie prac jednak okazuje się, że architekt nie przewidział wszystkiego. Pewnych rzeczy nie da się tak zrobić, inne nie mają sensu. O niektórych kwestiach doświadczona ekipa mówi ci od razu, na inne napotykacie dopiero w trakcie prac. Okazuje się, że pewne pomysły, które wydawały ci się dobre na etapie projektowania, przestają się podobać tobie albo twojej żonie, jak już zostaną zrealizowane. Decydujesz się więc na przeróbki, co cię oczywiście dodatkowo kosztuje i wydłuża termin zakończenia prac. Niektóre pomysły musisz też konsultować z architektem, zabiera ci to czas, zwlekasz z decyzjami.

Myślisz wtedy sobie, jakby to było fajnie, gdyby architekt był częścią ekipy, swoje pomysły konsultował z resztą ekipy wcześniej, byłby dostępny dla ekipy w trakcie prac i wspólnie pracowali nad takimi rozwiązaniami, które spełniałyby wymagania twoje i twojej rodziny, byłyby fajne architektonicznie, realne do zrealizowania oraz optymalne pod względem kosztów i czasu potrzebnego na wykonanie.

Zmiana wymagań

Okazuje się, że zmian w trakcie prac jest tak wiele, że zaczynasz się obawiać o dotrzymanie terminu i zmieszczenie się budżecie. Cieszysz się jednak, że o ryzyku niepowodzenia wiesz już dwa tygodnie po rozpoczęciu prac i możesz zareagować. Teraz jeszcze możesz zrobić wiele: przesunąć termin, zwiększyć budżet, namówić żonę na tańsze kafelki, zostawić wykończenie twojego gabinetu na następny rok. Albo wstrzymać wszystko i nie tracić więcej pieniędzy na coś, co z góry jest skazane na niepowodzenie. Ostatecznie, jeśli nie jesteś zadowolony ze współpracy z daną ekipą, możesz ją zwolnić i poszukać innej. Jest to jednak ostateczność i prawdopodobnie siadasz z ekipą i wymyślacie optymalne wyjście z danej sytuacji i najczęściej takie wyjście udaje się znaleźć.

To zdroworozsądkowe podejście do życia, w którym nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. Nie nazywasz tego Scrumem, ale stosujesz go na co dzień.

Categories: Scrum.

Comment Feed

No Responses (yet)



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.